Międzynarodowy Magazyn Hodowców Gołębi Pocztowych

Publikacja na stronie: środa, 6 listopada 2019r.    Czytano: 89 razy

Marek Kowalski - dwukrotny mistrz okręgu Płock w 2019 roku

Na początku ostatniego sezonu lotowego rozmawiałem z bardzo dobrym hodowcą z okręgu płockiego, Markiem Kowalskim z oddziału PZHGP Gąbin. Dyskutowaliśmy między innymi o ewentualnym przedstawieniu jego hodowli czytelnikom „Złotego Gołębia”, ale ostatecznie umówiliśmy się na spotkanie po zakończeniu lotów, gdy będą już znane wyniki. Wróciliśmy więc do tematu i w jedną z październikowych niedziel wybrałem się do tego pięknego, mazowieckiego miasta. Gąbin jest jedną z najstarszych miejscowości powiatu płockiego, pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 1215 roku. Nazwa wywodzi się od właściciela osady targowej, którym był rycerz o nazwisku Gąba.

Mieszka Pan w Gąbinie, gołębnik zaś znajduje się gdzie indziej, to duże utrudnienie?

Gołębnik mam  we Lwówku, gdzie prowadzę dość duże gospodarstwo rolne. W okresie letnim, gdy w gospodarstwie muszę spędzać więcej czasu, nie ma większego problemu. Gorzej jest zimą, gdy prac jest mniej i nie zawsze jest konieczność wyjazdu, ale są gołębie, więc trzeba jechać.

Obraz:

Od kiedy zajmuje się Pan gołębiami pocztowymi?

W 2000 roku wstąpiłem do PZHGP, a pierwsze gołębie dostałem od brata, który przez wiele lat był mistrzem okręgu Płock. Posiadał gołębie od śp. pana Radwańskiego i to właśnie one trafi ły w moje ręce. Tymi gołębiami lotowałem metodą gniazdową, ale bez większych sukcesów.  Brak czasu i  mała wiedza na temat gołębi pocztowych nie mogły przynieść dobrych wyników, choć do takich zapewne były predysponowane gołębie od Radwańskiego. U innych hodowców spisywały się bardzo dobrze i zapewne byłoby tak i u mnie, gdybym wiedział o hodowli to, co wiem teraz, i poświęcałbym im tyle czasu co obecnie. Kiedy więc wszystko się zmieniło? W 2011 roku poznałem wspaniałego hodowcę, Wiesława Bytnera z Rudzienic koło Iławy, od którego sprowadziłem pierwsze wysokiej klasy gołębie. Sprowadzone młode połączyłem z tymi, które już posiadałem, i takim potomstwem zacząłem lotować. Po dwóch latach efekty tych połączeń dało się już zauważyć -  gołębie zaczęły latać zdecydowanie lepiej. Kolega Bytner w swoim gołębniku miał potomstwo słynnego gołębia Maestro i właśnie po tych ptakach dostałem dwa samczyki i jedną samiczkę. W kolejnych latach otrzymałem młode po dwóch samicach, które na olimpiadzie w Poznaniu zdobyły 3 i 4 miejsca.

[...]

Czy metoda wdowieństwa stosowana przez Pana czymś się wyróżnia?

Tą metodą lotuje większość hodowców. Myślę, że różnice są znikome, a o wynikach decydują detale.

Często to, co się sprawdza w jednym gołębniku, nie zdaje egzaminu u innego hodowcy. Podobnie jest z gołębiami: te, które latają bardzo dobrze w jednym sezonie, niekoniecznie powtarzają wyniki w kolejnym.

Moja metoda jest więc chyba podobna do tych stosowanych przez innych hodowców. Połączone około 20 lutego lotniki wychowują po jednym młodym, tak więc na pierwszy lot konkursowy koszowane są już z wdowieństwa. Przed sezonem wywożę gołębie tylko dwa razy, chociaż myślę, że kilka treningów więcej pozwoliłoby im lepiej wejść w sezon. Być może jednak tylko dwa treningi przed sezonem pozwalają dłużej utrzymać formę - nie wiem. W czasie lotów gołębie korzystają z tradycyjnych w tej metodzie dwukrotnych oblotów w ciągu dnia. W piątki   wywożę je jeszcze na około 40 kilometrów. Przed samym koszowaniem samiczki nie są pokazywane swoim partnerom. Po locie natomiast są razem do wieczora. Po przylocie otrzymują wraz z wodą elektrolit, miód i sok z cytryny. W poniedziałek po pierwszym locie konkursowym podaję TKK, natomiast w kolejnych tygodniach jest to Orni Specjal. W trakcie tygodnia stosuję drożdże piwne, witaminy, zakwaszacz, przeważnie Carbo Power, Probac 1000, A.P.F.90, Usnea Barbata, Probac Energy, Sedochol z fi rmy Brockamp oraz magnez. Nie podaję tutaj szczegółowego programu, ponieważ nie w każdym tygodniu jest on taki sam, a ponadto te produkty zawierają opis stosowania.

[...]

Jak wyglądał ostatni sezon?

Loty w tym sezonie były bardzo trudne. Zginęło mi siedem bardzo szybkich gołębi, na które liczyłem. Najlepsze wyniki robiły gołębie, po których się tego nie spodziewałem W poprzednich latach były zdecydowanie wolniejsze, zdobywały konkursy bądź nie.

Gołębie są w jakiś sposób selekcjonowane?

W gołębniku rozpłodowym usuwam bezwzględnie te sztuki, których potomstwo nie zdaje egzaminu. Wychodzę z założenia, że nie ma sensu trzymać gołębia i do skutku dobierać mu partnerów, żeby wychować dobre młode; na to nie ma czasu.

Praktycznie tylko w takich przypadkach usuwam gołębie. Nie jestem natomiast znawcą, który wizualnie potrafi  ocenić gołębia tak do rozpłodu, jak i do lotów. Podam przykład: kiedyś nabyłem dziesięć sztuk gołębi młodych, nie będę wskazywał, od kogo, bo to nie jest istotne. Z tych dziesięciu gołąbków dziewięć było bardzo ładnych i wydawało się, że ich potomstwo będzie super. Jeden z tych gołębi, bardzo duży samczyk o nieproporcjonalnej budowie, był wyjątkowo brzydki i prawdopodobnie u wielu hodowców jako jedyny z tej dziesiątki byłby zlikwidowany. U mnie dostał szansę w rozpłodzie. Był ojcem dwóch samczyków, z których jeden miał w karierze lotowej 54 konkursy, drugi natomiast ponad 40 konkursów, a dodam, że nie były to nagrody końcowe. Podobnie jest w gołębniku lotowym, gdzie jako przykład może służyć ostatni sezon, o którym już wspomniałem. Najlepsze wyniki zdobyły te gołębie, które w poprzednich sezonach latały zdecydowanie słabiej, u innych być może nie dostałyby szansy na kolejne loty.

[...]

Autor: Wiesław Soszka

Cały artykuł dostępny w 11/2019


Powrót:

Przeczytaj także

O nas

Miesięcznik “Złoty Gołąb” to odpowiednie źródło wiedzy dla hodowców, którzy są ciekawi sztuki lotowania i hodowania gołębi przez mistrzów.

Skontaktuj się

Logotyp