Utytułowany mistrz Niemiec Drukuj

Chciałbym dziś przedstawić znanego w Polsce hodowcę Hansa Hirna z miejscowości Demenricht w Bawarii. Jest to hodowca od lat utrzymujący się w czołówce niemieckich hodowców, znany ze zdobycia niezliczonej ilości pierwszych konkursów. W krótkim reportażu postaram się przybliżyć jego sylwetkę, osiągnięcia i metody hodowlane.  

 

  Hans, czym Ty różnisz się od innych hodowców i mistrzów? Co robisz inaczej? Zaskocz mnie czymś, bo nie ukrywam, że czytając wywiady z innymi hodowcami ciągle czytam to samo.

Myślę, że najważniejsza rzecz, którą stosuję w swojej hodowli a czego nie stosują inni, to karmienie gołębi przez cały rok tylko 1 raz dziennie. Wyjątkiem są gołębie rozpłodowe. Z powodu moich obowiązków zawodowych mam za mało czasu, dlatego gołębie lotowe są karmione zawsze 1 raz dziennie. W sezonie lotowym starych odbywa się to w tej sposób, że rano trenują samce i są karmione, natomiast samiczki obsługiwane są wieczorem. Wszystkie moje gołębie lotowe jesień i zimę spędzają w niezadaszonych wolierach bez względu na warunki atmosferyczne i pogodę. Wpuszczane są na korytarz gołębnika wieczorem na pół godziny w celu nakarmienia i napojenia. To postępowanie powoduje, że gołębie stają się odporniejsze, a jednocześnie od razu mogę usunąć osobniki, które nie dają sobie rady przy tak radykalnym postępowaniu. W sezonie lotowym nigdy nie wywożę gołębi na trening w środku tygodnia, uważam że jest to absolutnie niepotrzebne. Nie robię wspólnych oblotów, nigdy nie pokazuję partnerów przed lotem i uważam, że tzw. motywacja to tylko pusty slogan. Jako przykład podam, że co roku ok.15 młodych samic nie łączę w pary, nie przydzielam im celi a mimo to one doskonale lecą. Dobrze lecą z 2 powodów: ponieważ są dobre oraz przywiązane do hodowcy! Pokazywanie partnerów przed lotem uważam za niepotrzebną stratę energii u gołębi, szczególnie szkodliwą przy dłuższych i upalnych lotach.

 

Hans, co sądzisz o antybiotykach i jakie kuracje przeprowadzasz?

Antybiotyków podaję tak mało jak to możliwe, ale tak dużo ile potrzeba! Z pewnością nie uwierzycie, ale ...

 

 

Dalszy ciąg zobacz w nr. 12 (grudzień 2010) magazynu "Złoty Gołąb"