Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 31 gości 

Reklamy

Reklama

Kampol

Wywiad z dr de Weerdem (cz2) Drukuj

Druga część wywiadu, przeprowadzonego przez Ada Schaerlaeckensa z doktorem de Weerdem. Podczas rozmowy doktor de Weerd, holenderski weterynarz, przekazuje swoje przemyślenia dotyczące chorób, z którymi hodowcy mogą się zetknąć. W prostych słowach opowiada o sprawach, które powinien znać każdy hodowca gołębi pocztowych.

i jeszcze raz paratyfus

Główna zasada mówi, że jeśli nasze gołębie zachorowały na paratyfus, to przez kilka tygodni należy leczyć je antybiotykami, a następnie po zakończonej kuracji zaszczepić je. To najlepsza droga postępowania, ale jaka szczepionka jest najlepsza? Ponadto wielu ludzi uważa, że szczepienie gołębi podczas sezonu lotowego pozwala uzyskać lepszą kondycję u gołębi, a tym samym lepsze wyniki. Czy to prawda? Dr Weerd: Nie popieram szczepienia gołębi przeciw salmonellozie. Nie robiłem tego 20 lat temu i nadal jestem przeciwko temu. Powodem tego jest fakt, że szczepionki, jakie posiadamy, nie są lepsze od tych sprzed kilkudziesięciu lat. 20 lat badań nie przyniosło żadnych szczególnych wyników i uwierz, że wiem, o czym mówię, ponieważ salmonelloza zawsze bardzo mnie interesowała. Wiem, że są hodowcy szczepiący swoje gołębie podczas sezonu lotowego, ponieważ w ich opinii stymuluje to kondycję ptaków. Według mnie wierzą oni w duchy. Poza tym chciałbym podkreślić, że salmonelloza (paratyfus) jest w Europie chorobą okresową, występującą szczególnie zimą. Wygląda na to, że bakteria ta lepiej rozmnaża się w warunkach zimnych i wilgotnych. Każdego roku w jesieni historia powtarza się: od każdego dostaję telefon, a wynik jest ten sam: paratyfus. I jeszcze jedna sprawa: jesienią gołębie pierzą się (w Europie, Japonii i Ameryce); wymaga to ogromnego wysiłku ze strony organizmu gołębia, by w tak krótkim czasie wymienić tak dużą ilość piór. Ptaki są osłabione, a tym samym bardziej podatne na wszelkiego rodzaju choroby. Salmonelloza jest jedną z nich. Jeśli jesień jest sucha, to problemy rozpoczynają się później, w zimie. W krajach tropikalnych odnotowałem to samo: zwiększona ilość wybuchów chorobowych w okresach o podwyższonej wilgotności.

 

RYZYKO

Kolejne pytanie dotyczące omawianego tematu. Czy istnieją jakieś sposoby, pozwalające zapobiegać wybuchowi paratyfusu? Dr De Weerd odpowiada: ‘Przede wszystkim chciałbym zaznaczyć, że paratyfus nie ma nic wspólnego z jakością gołębia, to dwie różne sprawy. Wiem, że niektórzy hodowcy twierdzą, że dobre gołębie nigdy nie zachorują. To bzdura. Jeśli w gołębniku jest dużo jaj, które nie są zapłodnione, lub gdy pisklęta w gniazdach zdychają, to należy zachować ostrożność. Na 90% twoje gołębie zainfekowane są salmonellą i nie ma to nic wspólnego z jakością gołębi. Nawet najlepsze gołębie świata mogą się nią zarazić. Ale pytanie brzmiało, czy może jakoś zapobiec paratyfusowi? Myślę, że tak. Jacy hodowcy mają najwięcej problemów? A: Właściciele stacji rozrodowych. B: Ludzie importujący dużo ptaków od różnych hodowców. Chcę przez to powiedzieć, że ryzyko infekcji paratyfusem zwiększa się, gdy gołębie różnych hodowców stykają się ze sobą, jeśli oczywiście nie uda się nam zapobiec takim kontaktom. Paratyfus to o wiele poważniejszy problem, niż wielu hodowców myśli. Wiesz, jaka sytuacja ma często miejsce? Gołębie nie są w najlepszej formie, a ich właściciele poddają je kuracjom przeciw wszelkim możliwym zarazkom oprócz prawdziwej przyczyny: paratyfusu.’
Na temat tej choroby chciałbym dodać ostatnią uwagę: wielu weterynarzy (moich kolegów po fachu) niesłusznie oskarża się o brak kompetencji. Hodowcy wysyłają próbki kału swoich gołębi do lecznicy, a weterynarz przesyła je do laboratorium w celu przeprowadzenia odpowiednich testów. Jeśli w laboratorium wykryto bakterię, to możemy być pewnie, że mamy problem. Jeśli jednak w laboratorium nie wykryto zarazka, czyli jeśli wyniki testu są negatywne, to wcale nie musi oznaczać, że zarazka w ogóle nie ma!!! Może być tak, że w danej próbce kału nie stwierdzono bakterii, ale dałoby się ją stwierdzić w dalszych próbkach. Każdy hodowca gołębi pocztowych powinien o tym pamiętać! Jeśli mamy zdrowe stado ptaków, to najlepszym sposobem na utrzymanie go w zdrowiu jest niewprowadzanie obcych ptaków. Jednak importowanie i sprowadzanie od czasu do czasu świeżych osobników i wypróbowywanie nowych krzyżówek to prawdziwa konieczność i przyjemność dla każdego ambitnego hodowcy. Z tego powodu zgadzam się na typową metodę większości z hodowców: coroczne leczenie prewencyjne (zapobiegawcze). Dodatkowa możliwość to badanie krwi. To o wiele bezpieczniejsza metoda.

Autor: Ad Schaerlaeckens

Pełny tekst w numerze 02/2007 „Złotego Gołębia"

 

Kopiowanie treści czy fotografii bez zgody autorów zabronione.
Za publikowane treści odpowiada J&T Nowak - wydawca miesięcznika "Złotygołąb"