Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 23 gości 

Reklamy

Reklama

Kampol

Doping Drukuj

Na Zachodzie, a zwłaszcza w Belgii, a także w Holandii coraz to więcej stosowane sa środki farmakologiczne w postaci preparatów „Cortison”. I nie ma co ukrywać, że w Polsce też już bywają w sprzedaży różne środki chemiczne mające według propagandy i reklamy podnosić wyniki lotowe – nie bacząc jakie szkody stosowanie tych środków dopingujących wywierają na organizm gołębia. Stąd w Belgii bije się na alarm przeciwko stosowania tych środków. 

Systematyczne preparaty cortisonu stosowane sa w Belgii mniej więcej od 3 lat. Nie wszyscy chcą je stosować, ale w praktyce każdy czuje się zmuszony poddać się tej metodzie jeśli zamierza uzyskać zaszczytne wyniki w sezonie polotowym gołębiami młodymi na dalekich lotach w miesiącach sierpień, wrzesień. A więc idzie o stosowanie preparatu w stosunku do młodych gołębi (a także jednorocznych), a przede wszystkim przez specjalistów od lotów gołębiami młodymi. Hodowcy, którzy zdecydowanie nie chcą czerpać korzyści z takiej praktyki i nie chcą konkurować z tymi specjalistami co stanowią wyjątki. Rozwój stosowania dopingu u gołębi przypomina to, co przedtem w Belgii miało miejsce w sporcie kolarskim. Wówczas bywali „magiczni” opiekunowie zawodników, którzy preparowali cudowne pigułki, bez których nie miało się najmniejszych szans na zwycięstwo. To zło stawało się z roku na rok gorsze – rozpoczynając od eteru do nitrogliceryny, od cortisonu do hormonu i anaboliki. Tu można przypomnieć odpowiedź, jaką dał w swoim czasie czempion Hugo Koblet, który w czasie sześciodniowego wyścigu w Niemczech tez coś zażył „bo wy chcecie, ono wszyscy biorą, a jeśli by się tego nie czyniło – człowiek naraża się na pośmiewisko. Poprzez to, że wszyscy coś biorą, wszyscy stoją przed jednakową szansą. Przykro, że doszło się do tego stanu”. Sport kolarski zdołał się z tego „wybryku” uwolnić poprzez wypowiedzenie wojny stosowaniu środków dopingujących i sporządzenie międzynarodowej listy środków, których zażywanie przez sportowców jest zabronione.

„Ale bez obawy!” wołają obrońcy dopingu u gołębi. Niesportowe stosowanie środków dopingujących w sporcie gołębiarskim nie pociąga za sobą ludzkiego życia. Niektórzy „cudowni doktorzy” szukają ocalenia w produktach, które są przeznaczone w użyciu dla ludzi i te stosują dla gołębi. Okazało się, że produkty sporządzone na bazie syntetycznych cortisonów i przepisywane przez lekarzy przy zachorowaniach oczu po zaaplikowaniu ich gołębiom wywierają wpływ na pierzenie, a mianowicie hamują okres pierzenia gołębia. Niektórzy lekarze weterynarii zalecają tak jak przedtem stosowanie tych preparatów. Jednak na wystawach oraz na prowadzonych w celach sprzedaży licytacjach gołębi można zauważyć skutki stosowania tej praktyki – spotyka się gołębia, które w upierzeniu wykazują mankamenty. Niektórzy hodowcy – w przewidywaniach o bezużyteczności gołębi, w stosunku do których zastosowano doping – nie zwlekają, aby natychmiast po zimie zaoferować te gołębi do sprzedaży zatajając tym samym negatywne skutki swojej praktyki.

Hodowca naprawdę z zamiłowania, który godny jest swojego imienia powinien ulepszenie swoich gołębi prowadzić przez selekcję na rzetelnie przeprowadzonych lotach. Prezydent FCI G. De Paduwa zlecił wydziałowi weterynarii pod kierownictwem profesora Vindevogel na uniwersytecie w Leodium (Liege) przeprowadzenie gruntownego studium nad gołębiami, co do których zastosowano cortison. Niezależnie od tego czasopismo „Gut Flug” wydawane przez braci De Scheemaecker włączyło się do uświadomienia ogółu hodowców w sprawie szkodliwości w stosowaniu środków dopingu. Na znak protestu nie ogłaszają w swoim czasopiśmie wyników o mistrzostwo w lotach gołębiami młodymi uważając, że jeśli ktoś w locie narodowym uzyskał pierwszą nagrodę na gołębia, w stosunku do którego zastosowano środek dopingujący, to ten na taka nagrodę nie zasłużył. Wiadomo, że jeśli zaistniał zły stan, który chciałoby się usunąć, wtedy należy zwalczać przyczynę tego stanu. Równocześnie należy zdawać sobie sprawę, że trudno jest coś zakazać, czemu nie można przeszkodzić.

Jasnym jest, że na razie jest niemożliwym przeprowadzić kontrolę po locie, a nawet wtedy, gdyby to było technicznie do przeprowadzenia to wtedy musiałoby być do udowodnienia przez kogo, gdzie i kiedy zastosowano środki dopingujące. Nikt nie może gwarantować, że złośliwcy nie skorzystają ze sposobności, aby po włożeniu gołębi do kosza nie podać tych środków poprzez wodę w rynienkach względnie poprzez karmę.

Jeśli chodzi o Belgię oraz, że środki te podawane są przede wszystkim młodym gołębiom zaleca się nie zaliczyć do mistrzostwa lotów przeprowadzanych w okresie począwszy od drugiej połowy sierpnia. Są to loty dalekie, sięgające odległości 700 km.

Autor: ks. Józef Żyłka

Pełny tekst w numerze 02/2007 „Złotego Gołębia”

 

Kopiowanie treści czy fotografii bez zgody autorów zabronione.
Za publikowane treści odpowiada J&T Nowak - wydawca miesięcznika "Złotygołąb"