Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 81 gości 

Reklamy

Reklama

Kampol

57 Wystawa Gdańsk Drukuj

ImageW Gdańsku ostatni raz byłem w latach 80-tych, aż wstyd się przyznać, ale częściowo wynika to z naszego hobby. Sezon lotów gołębi kończymy młodymi około 15 września, a wtedy na wypoczynek pozostaje tylko jeden wybór - ciepłe kraje - Hiszpania, Majorka, Egipt, Tunezja.

 

57. Ogólnopolska Wystawa Gołębi Pocztowych 5-7 styczeń – Gdańsk

Pobyt w Trójmieście wspominam najczęściej jako nie ten ostatni, ale jako wcześniejszy. Po ukończeniu szkoły podstawowej razem z moim wujkiem, który jest tylko o 3 lata ode mnie starszy. Wybraliśmy się rowerami nad nasze polskie morze. Może nie byłoby w tym nic dziwne, gdyby nie fakt, że był to początek lat 70-tych, a rowery były składane z części kupionych na miejskim skupie złomu. Odległość, jaką mieliśmy pokonać wynosiła ponad 450 km, nasza trwała cztery dni.

Na dzień 5 stycznia bieżącego roku czekałem z niecierpliwością. Miał to być pierwszy dzień Ogólnopolskiej Wystawy Gołębi Pocztowych, która w tym roku odbyła się w Gdańsku. Tym razem rower zastąpiłem samochodem, a czas przejazdu z krótkimi przerwami na kawę i obiad wyniósł 7,5 godziny. Można było szybciej, tylko należało mieć zapas gotówki na mandaty.

Image 

W tym roku podobnie, jak przez pięć ostatnich lat, miałem za zadanie zorganizowanie stoiska z gołębiami Raymunda Hermesa. Na ostatniej wystawie w Katowicach nasze stoisko miało kształt straganu, okrytego słomą. Niestety katastrofa zniszczyła wszystko, a nie sprzedane gołębie zostały skradzione. Wstyd o tym pisać, ale niech wstydzą się Ci, którzy tego dokonali. W tym roku zastanawialiśmy się, czy jechać do Gdańska. Uczucie krzywdy i bezsilności, jaka nam została oraz uraz psychiczny dalej nas trzymał. Jednak chęć zobaczenia wielu znajomych, którzy podobnie jak ja przeżyli tragedię w Katowicach oraz chęć uczestniczenia w tej imprezie były silniejsze. Dzięki pomocy Piotra Rompcy nie musieliśmy martwić się o hotel, a także nie musieliśmy zabierać niczego, co potrzebne jest do zorganizowania stoiska ze sprzedażą gołębi. Bernard Malcherek, który jest pielęgniarzem w gołębniku daleko dystansowym Raymunda Hermesa, zadbał o wysokiej klasy materiał hodowlany. Hodowcy, którzy wcześniej zakupili u nas ptaki, zazwyczaj chcieli coś dobrać. Bardzo duży procent hodowców jest zadowolonych z zakupu gołębi Hermesa. Nie podaje tego, żeby się chwalić, ale organizując pierwsze stoisko na wystawie Ogólnopolskiej w roku 2000 nie przypuszczałem, że te gołębie zdobędą takie uznanie. Hermes nie należy do tańszych hodowców i obawiałem się, że powstanie rynek wtórny. Myślałem, że hodowcy nie zadowoleni z zakupów będą chcieli odsprzedać kupione gołębie, żeby odzyskać, chociaż część pieniędzy. I tu się myliłem, oczywiście są przypadki dziwne, ciekawe, a nawet śmieszne. Spróbuje jako ciekawostki kilka przedstawić.

Image 

Pełny tekst w numerze 02/2007 „Złotego Gołębia”

 

Kopiowanie treści czy fotografii bez zgody autorów zabronione.
Za publikowane treści odpowiada J&T Nowak - wydawca miesięcznika "Złotygołąb"