Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 50 gości 

Reklamy

Reklama

Kampol

Aleksander Zaleśny – Mistrz Okręgu Warszawa w kategorii „M” Drukuj

ObrazNa początku maja tego roku pojechałem porozmawiać z jednym z wyróżniających się hodowców Okręgu PZHGP Warszawa, Kolegą Aleksandrem Zaleśnym z oddziału Pruszków. W ubiegłym, tzn. 2015 roku został Mistrzem Okręgu w kategoriach „OPEN” i „M”. W innych kategoriach także zaznaczył swą obecność.

 

Okręg warszawski w chwili obecnej liczy około 1000 hodowców. Zdobycie tytułu mistrza przy takiej konkurencji jest zatem sukcesem, który warto odnotować. Przedstawienie takiej hodowli szerszemu gronu hodowców jest więc całkowicie uzasadnione. Jest to jak dotychczas największy sukces tego hodowcy, ale jak mniemam następne są kwestią czasu. Sukces ubiegłoroczny miał swoje przyczyny, hodowca włożył wiele pracy w prowadzenie hodowli, a jak to wyglądało w rzeczywistości? O tym poniżej:

 

Podwójne Mistrzostwo Okręgu jest jak dotychczas Twoim największym osiągnięciem, co złożyło się na taki wynik?

Rzeczywiście tak jest. Miewałem już jakieś dobre wyniki wcześniej, ale rok ubiegły był najlepszy w wykonaniu moich gołąbków. Przyczyną tego sukcesu były bez wątpienia gołębie, a moja praca im tylko w tym pomogła. Faktem jest, że tej pracy było z mojej strony bardzo dużo, ale bez niej o wynikach można zapomnieć.

[...]

Mówisz, że nadal sprowadzasz gołąbki, czym się sugerujesz przy ich zakupie?

Decydując się na sprowadzenie gołębia jako kryterium biorę pod uwagę okres przez jaki hodowca odnosi sukcesy. Nie mogą to być sukcesy jednoroczne, ale trwałe bo wtedy jest wiadomo, że hodowla ma jakiś stały ugruntowany poziom i jest prowadzona w sposób przemyślany. Dobrze by było, aby taka hodowla nie była zbyt liczna, ale z tym jest obecnie gorzej, bo nasze programy lotowe zmuszają do liczniejszych hodowli.

[...]

Niektórzy dobrych wyników u innych dopatrują się w korzystnym położeniu gołębnika, co Ty o tym myślisz?

Żadne położenie gołębnika nie sprawi, że zostanie się mistrzem, to gołębie są podstawą hodowli i to one robią wynik. Hodowca ma im w tym pomóc odpowiednią opieką. Bez dobrych gołębi nie ma mowy o wyniku. Pewnie, że zdarzają się loty z silnym wiatrem wiejącym z różnych stron i wtedy jakieś gołębniki są uprzywilejowane z uwagi na swoje położenie, ale ile takich lotów jest w sezonie? Przecież mistrzostwa nie zdobywa się na jednym locie i tłumaczenie, że ktoś wygrał bo ma gołębnik w dobrym miejscu jest złudne. Są przecież hodowcy, którzy lotowali w różnych jednostkach i zawsze byli w czołówce, a przecież w takim przypadku położenie gołębnika jest zgoła różne. Nie jestem zapewne znawcą, ale moim zdaniem to gołębie są najważniejsze.

Jesteś hodowcą z jakimś doświadczeniem, potrafisz w stadzie odkryć dobrego lotnika bądź rozpłodowa?

Taka wiedza nie jest mi dana i nie potrafiłbym powiedzieć, że ten konkretny gołąbek jest super lotnikiem lub sprawdzającym się w rozpłodzie. Żeby taką wiedzę posiąść trzeba dużo lat praktyki i obserwacji gołębi.

Wyniki Olka w roku 2015 były bardzo dobre, ale nie spełniły jak sam twierdzi wszystkich jego oczekiwań. Jest świadomy błędów jakie dotychczas w hodowli popełnił, a zarazem pracy jaką musi włożyć w jej rozwój. Gołąbki, które są w Jego gołębnikach dają nadzieję na dalszy progres, a praca i zaangażowanie Olka w hodowlę w pełni uzasadniają Jego oczekiwania na poprawę dotychczasowych wyników.

Wyniki na szczeblu okręgu PZHGP Warszawa z roku 2015:

  • Kat. OPEN - Mistrz
  • Kat. A. – II V-Ce Mistrz
  • Kat. B – 7. miejsce
  • Kat. GMP – 4. miejsce
  • Kat. M – Mistrz

Obraz

Całość w numerze 08/2016

 

Kopiowanie treści czy fotografii bez zgody autorów zabronione.
Za publikowane treści odpowiada J&T Nowak - wydawca miesięcznika "Złotygołąb"