Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 20 gości 

Reklamy

Reklama
Jak zdobyć mistrzostwo lotując metodą gniazdową? Drukuj

W ostatnim czasie na listach konkursowych pojawiają się hodowle prowadzone w tandemach. Jest ich coraz więcej. Z rozmów przeprowadzanych z tymi hodowcami wynika, że jest to po części skutkiem wysokich kosztów prowadzenia hodowli oraz konieczności poświęcenia  jej  dużej ilości czasu. Naturalnym jest, że współpraca kilku osób obojętnie w jakiej dziedzinie życia przynosi także wiele trudności związanych z różnicami charakterów. Duetem, który potrafi sobie radzić w różnych sytuacjach osiągając przy tym sukcesy jest braterski układ Pawła i Adama Marasków, prowadzących hodowlę w Drzewicy, oddział Przysucha. Jest to w ostatnim okresie czołowa hodowla nie tylko oddziału, ale także okręgu Kielce. Poniższy tekst może także po części odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule artykułu Jak jest prowadzona hodowla, co jest przyczyną sukcesów, opowiedzą sami hodowcy, a głównie jeden z nich, Paweł Marasek.

Autor: Wiesław Soszka

 

Hodowla i gołębie

Od początku, czyli od 1990 r., lotujemy wraz z bratem. Z tym, że Adam był za młody, żeby wtedy figurować i zapisany byłem tylko ja. W hodowli pomagał również ojciec Jan, który zajmował się gołębiami podczas naszej nieobecności – karmił gołębie i przeprowadzał obloty. Tak było do 1995 r. Lotowaliśmy wtedy w oddz. Opoczno. Wyniki, jeżeli można o takich mówić, były niezbyt zadowalające – sukcesy osiągaliśmy tylko z pojedynczych lotów. Wtedy hodowla oparta była na różnych gołębiach jakie udało nam się wtedy kupić m.in. z Bielska Białej, Mysłowic, Gdyni. W 1995 r. likwidujemy hodowlę ze względu na moje studia i pobyt brata w wojsku oraz pracę poza miejscem zamieszkania. W 2002 r. po powrocie do Drzewicy zaczynamy hodowlę od początku, tym razem w oddz. Przysucha. Już w 2001 r. nabywamy pierwsze gołębie od kol. Antoniego Szczygła z Sosnowca i kilka młodych wywodzących się po oryginałach Gryt i Sobik. W niektórych gołębiach, które mamy obecnie jeszcze częściowo jest ich krew. W latach 2002 – 2007 lotujemy sobie bardziej rekreacyjnie, tzn. bez zegara lub (już później) na tradycyjny zegar (drewniak). W roku 2007 postanawiamy poważnie podejść do hodowli i nabywamy nowy materiał. Tamtym starym gołębiom nie można było nic zarzucić, ale potrzebne były gołębie szybsze, jak przystało na obecne czasy. Nabywamy więc gołębie o pochodzeniu: Janssen, Schellens, Engels, Vandenabeele, Delbar, Houben, Horemans. Poważniejsze podejście do hodowli już procentuje w 2008 r., gdzie zaczynają pokazywać się młode, a w 2009 r. zaczynają się dobre wyniki w lotach gołębi starych i z roku na rok są coraz lepsze. Do tych gołębi, które posiadamy, staramy się co roku coś nowego wprowadzić, choćby pojedyncze sztuki. Są to np. samica od braci Łepuch (Janssen x Houben), samiczka DV (Janssen x Van Riel), wnuk słynnego Figo, samica Van Dyck (Rambo / Kanibal), wnuczka Wonder Lady / Kleine Dirk (Koopman). Odkupiliśmy również od kolegi półbrata płowego olimpijczyka 808 K. Paszka (też płowy z 2004 r.), wymieniamy również gołębie z kilkoma kolegami, jak choćby niedawno kol. Bortnik z Braniewa, który posiada oryginalne gołębie zakupione w Belgii bezpośrednio u Gommaire Verbruggen. W tym roku zakupiliśmy również dwa młode z najlepszych linii Koopman. Jest jeszcze testowanych kilka innych gołębi. Zostają oczywiście tylko te, które się sprawdzą w rozpłodzie, najlepiej z naszymi rozpłodowymi. Przy zakupie najczęściej kierujemy się wynikami danej rodziny gołębi i  z takich staramy się nabywać sprawdzonych linii. Pewną rolę odgrywa też pochodzenie, żeby pasowały teoretycznie do naszych, no i oczywiście gołąb musi nam się podobać, czyli posiadać odpowiednie cechy fizyczne.

Lotowanie, metoda, triki, najlepsze pozycje

Od początku lotujemy metodą gniazdową, ponieważ mamy do tej metody dostosowane gołębniki, a że wyniki są dobre jak na razie, to tego nie zmienialiśmy. W tym roku zaczynamy budowę nowego gołębnika z myślą o wdowieństwie, ale na pewno gniazdówka też pozostanie, bo mamy to opanowane i w niektórych lotach jest niezastąpiona. Trzeba wszystkiego próbować w czasach tak dużej konkurencji. Metoda gniazdowa, to nie jest jak niektórzy sądzą lotowanie na „dziko” od młodych, kiedy rodzice są obciążeni ich karmieniem i przy wolnym oblocie. Gołębie są trenowane tylko dwa razy dziennie tzn. rano i po południu, na głodnego, nie ma wolnych oblotów. Tutaj wszystko też jest od początku zaplanowane, a nawet powiem, że trzeba tego bardziej dopilnować, tzn. wyliczyć odpowiedni moment parowania, żeby już na pierwszy lot szły z odpowiedniej pozycji, tj. od małego młodego. Później trzeba tak regulować lęgami, żeby dopasować terminy do lotów, czyli zamieniać jajka, przekładać młode na coraz mniejsze. Gołębie nie są w ten sposób za bardzo obciążone i nigdy nie mają w gnieździe więcej niż jednego młodego (a młode na gołębniku lotowym są hodowane tylko po najlepszych lotnikach, tzn. sprawdzonych, a jajka z nich są przekładane pod inne pary, np. pod roczne) W razie potrzeby np. pobyt w kabinie i czas lotu młode są przekładane pod inne i przez nie karmione lub zabierane do ciepłego pomieszczenie i dokarmiane przez nas. Tak, że jak rodzice wrócą z lotu nie muszą od razu ich karmić. Krótko mówiąc wszystko sprowadza się do tego, żeby utrzymać jak najlepszą pozycję jak najdłużej. Najlepsze pozycje u samic są to: po zniesieniu jajka, oraz po wylęgnięciu młodego i oczywiście do jego wzrostu, gdy ma do ok. 10 dni. U samców najlepiej jest jak samica zniesie jajko.  U gołębi rocznych, młode samice są bardziej przywiązane do gniazda i one lecą praktycznie z każdej pozycji, poza oczywiście terminem kładzenia jajek, jednak najlepiej po zniesieniu i od małego młodego, nawet zaraz po wykluciu. Przeciwieństwem są roczne samce, kiedy dla nich najgorszą pozycją jest moment wyklucia młodego (papka) i okres pędzenia samicy na gniazdo. Wtedy trzeba na nich uważać, bo mogą zginąć na locie. Tego problemu nie ma już w przypadku samców starszych. Ogólnie u nas lepsze wyniki mają samice, gdyż one są bardziej przywiązane do gniazda, co widać po liście najlepszych lotników, ale i samce też sobie dobrze radzą. Mamy np. samca: 2011 r. 1 lotnik oddziału, 2012 r. 3 lotnik oddziału OPEN, najlepszy w GMP i jest w drużynie w dwóch kategoriach. Są jeszcze inne metody motywacji, jak choćby pozwolić zająć parze nową celę w gołębniku, itp.

Kojarzenie par, metody kojarzenia

Jak wyżej napisałem gołębie lotowe są parowane tak, żeby dostosować się do planu lotów, jest to   przeważnie po 20 marca, natomiast gołębie rozpłodowe są   parowane na koniec stycznia lub w lutym jeżeli oczywiście pogoda na to pozwoli i nie ma bardzo dużych mrozów. Parujemy zarówno w pokrewieństwie jak i w krzyżówce. Staramy się parować na zasadzie dobry z dobrym, tzn. sprawdzone już gołębie w rozpłodzie, których potomstwo pokazało już się z dobrej strony, chociaż wiadomo, że robimy też eksperymenty, np. z nowymi nabytkami. Od początku prowadzimy ostrą selekcję poprzez lotowanie. Młody gołąb musi zaliczyć wszystkie zaplanowane przez nas loty. Prawdziwa selekcja rozpoczyna się jednak od lotowania rocznymi, gdzie są tak samo traktowane jak starsze gołębie i robią cały program lotowy. W ostatnich dwóch latach mamy ograniczenia w ilości koszowanych gołębi na loty zagraniczne tj. 25 szt. na 5 – setki i 20 szt. na maratony. Z tego powodu nie można przelotować wszystkich rocznych, jakby się chciało. Jednak w miarę możliwości lotujemy po kilka szt. Od 3 lat mamy najlepszego roczniaka oddziału, a nasza samica 9738 jako roczna wygrała kat. M w oddziale i tytuł najlepszego lotnika okręgu na dalekim dystansie, zdobywając 5,79 coef. z dwóch maratonów. Ostra selekcja rocznych, może wg niektórych jest zła, ale my do lotu mamy najwyżej co roku 50 – 60 szt. i tak musi być. Za to gołąb, który zostanie na dwu latka, jest już gołębiem doświadczonym i praktycznie nie ma już strat wśród dwulatków. U nas gołębie sprawdzają się na każdym dystansie i pod tym kątem są selekcjonowane. Najlepsze wyniki mamy jednak na lotach od ponad 300 km do ponad 700 km. Na pewno wiąże się to z metodą lotowania, gdzie w gniazdówce gołębie trochę później mają formę, ale i z tych pierwszych typowych lotów krótkich do kat. A sobie dobrze radzą.

Karmienie i suplementy

Karmimy mieszankami krajowej produkcji zarówno w sezonie lotowym jak i po sezonie. Stosujemy z gotowych mieszanek: rozpłodowo – lotowa, superdieta, dieta, lotowa i energetyczna, oraz drobne nasionka w zależności o potrzeb. Karmy krajowe są teraz wysokiej jakości i spełniają oczekiwania, a są sporo tańsze. Dodatkowo kupujemy karmę „luzem” tj. jęczmień, pszenica, kukurydza, słonecznik, konopie. Wszystko jest mieszane zależnie od potrzeb. Z dodatków stosujemy oczywiście grity, witaminy, środki wzmacniające i budujące formę w sezonie lotowym (szczegóły w planie na loty), oleje, drożdże piwne, herbatki, ocet jabłkowy, probiotyki, itd.

Profilaktyka, opieka weterynaryjna

Gołębie są badane 2 razy w roku przez weterynarza, tzn. po i przed sezonem lotowym. Przed sezonem zarówno młode jak i stare są odrobaczane, przechodzą podstawowe kuracje i są szczepione przeciwko ospie oraz salmonellozie i paramyksowirozie. Profilaktycznie w sezonie lotowym przed lotem dostają preparat na drogi oddechowe, a po locie przeciwko trychomonadozie. Preparaty są zmieniane, żeby ewentualne bakterie nie uodporniły się na nie.

To jedynie fragment artykułu, cały artykuł dostępny jedynie w październikowym 10/2012 numerze miesięcznika "Złoty Gołąb"

 

Kopiowanie treści czy fotografii bez zgody autorów zabronione.
Za publikowane treści odpowiada J&T Nowak - wydawca miesięcznika "Złotygołąb"