Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 69 gości 

Reklamy

Reklama

Kampol

Damian i Franciszek Kasza... czyli 47 x 1 konkurs Drukuj
Sportowa hodowla gołębi pocztowych stawia coraz większe wymagania.
Kuszące reklamy produ­centów specyfików dla gołębi nie pozwalają nam
hodowcom przechodzić obok tego faktu obojętnie. Silna wola i systematyczna
praca mogą te zapędy ograniczać. Takim przykładem są bohaterowie
naszego artykułu. A to czy idą właściwą drogą niech świadczą o tym wyniki.

Początki hodowli
Od dawna chciałem mieć gołębie pocztowe. Mówi Franciszek: był rok 1979 i trochę przypadkowo sprowa­dziłem 6 młodych od dobrego, na te czasy, hodowcy z Oddziału Strzelce Opolskie - Józefa Popendy. Z tak małej ilości udało się w szybkim cza­sie dochować się kilku lotników. Cho­ciaż wtedy naprawdę nie hodowano wiele gołębi. Wielu hodowców miało stado, a raczej stadko, nie przekra­czające 20 lotników. Rok później do-
kupiłem kilka gołębi od dobrego ho­dowcy z Jemielnicy (nazwiska nie pamiętam), a hodowca ten już nie żyje. Krzyżówki tych gołębi z gołę­biami J. Popandy dały kilka dobrych lotników. Stado moje plasowało się w mocnym Oddziale Strzelce - Opol­skie, często w pierwszej 15 - ce listy konkursowej. Przyszedł pechowy rok 1988. Nasza kabina jadąc w kie­runku Zielonej Góry, skąd miał odbyć się lot, ma wypadek. Przy wymijaniu, na wąskiej drodze, podczas tego manewru, auto zjechało na miękkie pobocze i kabina przewróciła się na prawy bok. Zgniecionych i zabitych zostaje wiele gołębi. Pech chciał, że akurat z tej strony były nasze ptaki. Odrobina szczęścia jednak nas nie opuściła i z katastrofy wraca nasz najlepszy lotnik. Pamiętam do dziś jego numer obrączki - 126800 - 80r.
Ptak ten miał jeszcze bardzo dobre rodzeństwo - 5 braci i jedna siostra. Gołębie te zostały jako młode po go­łębiach, które zginęły w kabinie. 800 - ka razem ze swoim rodzeństwem dały początek nowej hodowli. Wyniki szły w górę, ale brakowało szybko­ści. Lata 90 - te nie były tak obfite w dostęp do bardzo dobrego i szybkie­go materiału hodowlanego. Te naj­lepsze były dla nas zbyt drogie.


Przełom w hodowli
Szczęśliwy zbieg okoliczności sprawia, że w 2004r. gołębie takie otrzymujemy w prezencie. W Bohum w Niemczech mieszka mój kuzyn Jó­zef Karczmarczyk, który również hoduje gołębie pocztowe. Jego z kolei szczęście polegało na tym, że za­przyjaźnia się z Horstem Braukam-perem. Lotują na jeden zespół. Ku­zyn zajmuje się hodowlą, a Horst mając duże możliwości finansowe sprowadza materiał hodowlany z najwyższej półki. Wzrok Jego skie­rowany jest przede wszystkim na stację hodowlaną Wernera Steller-manna. Stellermann znany wtedy właściciel potężnego marketu z dy­wanami, wielki miłośnik gołębi pocz­towych, zakłada przy markecie sta­cję hodowlaną a do gołębników sprowadza same asy. Takiego skupi­ska super lotników nigdy i nigdzie nie było w jednym miejscu i chyba już nigdzie nie będzie. Najlepsze gołę­bie Belgii, Holandii i Niemiec trafiają do stacji. Oto kilka z nich: „Mandag" - 17 x 1 konk., „Super 500" - 14 x 1 konk., „Raket" - 25 x 1 konk., „Zwart Kadett" - 17 x 1 konk., „Prinzess" -10x1 konk., „Titan" - 22 x 1 konk., „De King" - 18 x 1 konk., „Rotę Ba­ron" - 31 x 1 konk., „Pico" - 17 x 1 konk., „Chaline" - 1 As samica Nie­miec 1997r. H. Braukamper zakupuje młode u Stellermanna głownie z tych ostatnich wymienionych. Młode z „Pico" i „Rotę Barona" i „Chaline" tra­fiają do wspólnego gołębnika zespo­łu Kaczmarek - Braukamperr. „Rotę Baron" był najlepszym gołębiem Bel­gii w lotach dalekodystansowych w sezonach 1993 i 1994, a „Pico" na 156 wkł. zrobił 153 konkursy. Rewe­lacja! Od autora: już w sezonie 2005 młode po sprowadzonych orygina­łach od Kaczmarczyka pokazują swoją klasę w gołębnikach D..i F. Kaszów. Piąty przodownik w lotach gołębi młodych, czy 8 lotnik młodych Okręgu już dają nam satysfakcję. Zakładamy sobie nowe cele. Mówi Franciszek: aby to osiągnąć stawia­my mocno na higienę gołębników. Wszyscy wiemy, że mocny rozpłód plus zdrowie gołębi, to dwa podsta­wowe czynniki do osiągania sukce­sów. Rytualnie codziennie 6.00, to czas sprzątania gołębnika.

Dalszy ciąg artykułu w nr. 12 (grudzień) 2009 w czasopiśmie "Złoty Gołąb"

 

 

Kopiowanie treści czy fotografii bez zgody autorów zabronione.
Za publikowane treści odpowiada J&T Nowak - wydawca miesięcznika "Złotygołąb"